|

----- Original Message -----
From: Stefan
To: dho@dho.com.pl
Sent: Tuesday, April 26, 2005 1:49 AM
Subject: Eksponat do GAPY
List z Gułagu
Szanowny Panie,
Po śmierci ostatniej bliskiej osoby z mojej rodziny z generacji moich
Rodziców - mojej Cioci Marii Szewczyk z domu Perskiewicz ur.w 1916 r w
Krasnojarsku (Rosja) w Jej dokumentach znalazłem list, który uważam za
szczególne świadectwo Polskiego Losu, które moim zdaniem warto
zachować jako wyjątkową pamiątkę, oraz zamieścić ją w Pańskim
wirtualnym Muzeum Narodowych Pamiątek.
List jest autorstwa mojego Stryja - Apolinarego Perskiewicza ur.w 1908
roku, który po zajęciu w 1944 r terenów dawnej wschodniej Polski - a
dokładnie miejscowości Zelwa, koło Wołkowyska - został aresztowany
przeez NKWD i za działalność w tamtejszych strukturach AK skazany na
zsyłkę do Gułagu w okolicach Workuty na północy Rosji.
Po 14 latach pobytu w Workucie Stryjowi z trudem, ale powiodło się
szczęśliwie powrócić w 1958 r do Polski, co osobiście zapamiętałem,
bowiem jako siedmiolatek wystraszyłem się bardzo wychudzonej postaci
Stryja, którego wcześniej nigdy nie widzałem.
Mój Stryj Polek zmarł w Warszawie w 1976 r.
W załączeniu przesyłam 2 pliki JPG przedstawiające "rozłożony" list -
dlatego pierwszy plik zawiera strony 4-tą i 1-wszą, zaś drugi plik
zawiera stronę 2-gą i 3-cią.
Choć doskonale daje się ten list odczytać, to z sumienności
zamieszczam przepisaną poniżej jego treść (proszę odnotować drobne
rosyjskie naleciałości językowe wywołane latami pobytu wśród Rosjan i
niedoskonałości ortograficzne - starałem się zachować oryginalną
pisownię):
Strona 1
24 VII 1955 r.
Moi Najdrożsi !
Nareszcie, po tylu latach, otrrzymałem waszą pocztówkę i równocześnie
w tym że dniu list od Edka [ przyp. brat Apolinarego, a mój Ś.P.
Ojciec] z Warszawy. Miało to miejsce w przeddzień dnia moich imienin.
Nie mogę wypowiedzieć radości, jaką sprawiły mi te listy.
Wszak minęlo już 11 lat, bez wieści i znaku życia od Was.
W tym okresie ubiegłym, wolność dla mnie była tylko upragnionym
marzeniem, gdyż jak wam wiadomo los skazał mnie na tułaczkę, etapy,
cierpienia.
Spotkała mnie, a przeze mnie i rodzinę okropna krzywda.-
Zapytuję za co ? Za miłość ojczyzny.-

Aby powiększyć
proszę kliknąć na miniaturę
Please click on the
photo to enlarge
Strona 2
Żyłem nadzieją, że po skończeniu 10cio letniej szkoły [przyp. aluzja
do okresu przebywania na zsyłce], będę miał możność połączenia się z
rodziną i powrotu do Kraju. Niestety! Rozłąka trwa nadal.
Jednak zawody życiowe mnie nie zgniotły, chociaż zdrowie moje, mocno
nadszarpnęły. Mam jeszcze w sobie dużo hartu i nie tracę nadziei, że
może przejdzie trochę czasu, jednak upragniona chwila powrotu do Kraju
musi nastąpić .-
Za te dziesięć lat, byłem pięć lat w Archangielsku i reszta tu w Komi,
prawie w rejonie bieguna północnego, gdzie jak powiadają "dziesiać
miesjacew zimy, a ostalnyje wsjo ljeto" [przyp. pisane po Rosyjsku:
"dziesięć miesięcy zimy a wszystko pozostałe to lato"]. -
Najgorzej było pierwsze pięć lat na pracach leśnych, w tajdze północy.
Byłem ciężko chory, lecz nie sądzone mi było widać, pożegnać ten
piękny świat.

Aby powiększyć
proszę kliknąć na miniaturę
Please click on the
photo to enlarge
Strona 3
Drugie pięć lat było znacznie lżej, gdyż udało mi sie urządzić na
pracę w charakterze normirowszczyka.
Obecnie [przyp. 1955 r] zezwolono mi zamieszkać i pracować tu na
terytorii Komi.
Mieszkam w obszczeżytju [przyp. sowiecki standard mieszkaniowy: barak
z pojedynczymi pokojami dla kilku osób oraz wspólną kuchnią i
ubikacją] gdzie jest nas, mnie podobnych przeszło dwadzieścia osób.
Pracuję w Sowchozie. Z początku była praca fizyczna, trochę mi było za
ciężko. Potem udało się ją zamienić na pracę lżejszą, umysłową, jako
sczetowoda [ przyp. rachmistrz]. Wynagrodzenie jest tak minimalne, że
wystarcza mi zaledwie na skromne wyżywienie. Nie mogę nawet myśleć o
utrzymaniu i pomocy finansowej dla żony i córki [przyp. po
aresztowaniu Stryja pozostały w Zelwie], którym wypadło ciężko
pracować na kawałek chleba .-
Przychodzę z pracy i muszę codziennie sobie coś pietrasić - Jeden raz
dziennie jakąś gorącą strawę, a z rana i wieczór

Aby powiększyć
proszę kliknąć na miniaturę
Please click on the
photo to enlarge
Strona 4
kipiatoczek [przyp. wrzątek] z chlebem z namiastką margariny. Wypadło
mi specjalizować się w sztuce kulinaryjnej.-
Obecnie trwa u nas okres sianokosu w Sowchozie. Wszystkie siły rzucono
na sianokos. Są ucząstki odległo o 60 kilometrów. - Plagą jest meszka
i komary.-
Ze mną jest tu dwóch rodaków, t.j. jeden męszczyzna z Lidy nazwiskiem
Zawistowski (żona jego znajduje się w Polsce, lecz adresu jej on nie
ma) i niewiasta Marysia Morozówna, z Wołkowyska. Pracowała on swego
czasu na poczcie w Zelwie, może Ty Marysiu [przyp. Maria
Szewczyk-Perskiewicz, siostra Apolinarego i Edwarda] ją pamiętasz?- Tu
pracuja jako siostra megycyny w miejscowym szpitaliku.-
Interesuje mnie Wasze życie ?
Bardzo porszę napiszcie mi.-
Od żony i córki [przyp. żona Helena i córka Jadwiga] już miesiąc nie
mam wiadomości, co mię trochę martwi.-
Kończąc serdecznie Was pozdrawiam z dalekiej północy i mocno całuję,
Wasz Polek

Aby powiększyć
proszę kliknąć na miniaturę
Please click on the
photo to enlarge
Mam nadzieję, że niniejsze również w Pana ocenie będzie kwalifikowało
załączony list jako wartościowy dokument świadczący o losach Polaków
na przestrzeni dziejów ostatniego stulecia.
Łączę pozdrowienia,
Stefan Perskiewicz
|